Matejko na kosmicznej łące

Przyrównałbym go do pieca, który aktualnie jest lekko rozgrzany. Ten piec wkrótce rozgrzeje się do bardzo wysokich temperatur. Polska sztuka będzie się stale rozwijała i co chwila zaskakiwała inne, bardziej znane, bardziej rozwinięte, czy też mające wielki kapitał, rynki sztuki – o polskim rynku sztuki mówi stołeczny malarz, Tomasz Jaxa Kwiatkowski

IMG_0197Jakbyś scharakteryzował swoją twórczość?
Jeśli miałbym to zrobić i ująć to w jakieś formaty, choć nie powinno tego się robić, to nazwałbym to czerpaniem z wyobraźni sennej, a bardziej z granic snu. To nie jest czysty surrealizm, neoabstrakcja a właśnie poplątanie snu z rzeczywistością.

Jak to się w ogóle zaczęło? Czy pamiętasz swój pierwszy obraz?
To jest ciekawe. Miałem wówczas ok. 18 lat. To był obraz, na którym namalowałem łąkę zawieszoną w kosmosie. Na niej była sadzawka, a wszystko umiejscowione było między planetami. Nie mam tej pracy. Nie bardzo wiem co się z nią stało.

Praca artysty z reguły nie jest łatwa, jest niepewna. Był taki moment, w którym się wahałeś i myślałeś, żeby zająć się zupełnie czymś innym?
Ani przez moment nie zawahałbym się nad odpowiedzią na to pytanie. Nigdy nie zrezygnowałbym z bycia artystą. Pieniądze są ważne, ale przyznam się,  że tak do końca nie patrzę na to, co ja z tego mam. To wynika z mojej artystycznej duszy.

IMG_0205
W ostatnim czasie Twoja twórczość została zauważona przez kilka domów aukcyjnych. Czym to tłumaczyć?
To jest ciekawe, że w ostatnich pracach zmieniłem trochę sposób malowania, sposób patrzenia na sztukę. Chciałem znaleźć coś nowego w sobie samym. Zacząłem to robić i to zostało zauważone.

Jak postrzegasz rynek sztuki w Polsce i jak się w nim odnajdujesz?
Przyrównałbym go do pieca, który aktualnie jest lekko rozgrzany. Ten piec wkrótce rozgrzeje się do bardzo wysokich temperatur. Polska sztuka będzie się stale rozwijała i co chwila zaskakiwała inne, bardziej znane, bardziej rozwinięte, czy też mające wielki kapitał, rynki sztuki. Kapitał polskiej sztuki dopiero raczkuje.
Jak się w tym odnajduję? Chciałbym dać plaster optymizmu. A często to dla artysty jest droga przez mękę, gdyż nie od razu jego twórczość jest zauważona, nie od razu ma z tego konkretne pieniądze. Najważniejsze są efekty i radość, którą można z tego czerpać.

1Motywem przewodnim, który łączy tematycznie kilka Twoich obrazów są kamienie szlachetne. To dość rzadki sposób oddawania swoich emocji na płótno.
Ten temat nie pojawił się u mnie nagle. Moja psychika artysty systematycznie krążyła wokół niego. Bardzo lubiłem czytać książki kryminale. To co otaczało ten świat również przelało się w moją sztukę. To co wyróżnia te kamienie to ich lewitacja. Tę metafizykę świat sztuki musi sam ocenić.

Czy bardzo przywiązujesz się do swoich prac? Czy jest jakiś obraz lub grupa obrazów, których nigdy byś nie sprzedał?
Nie wiem czy jest to spojrzenie konserwatywne czy nowoczesne. Staram się nie przywiązywać do prac, żeby nie móc ich sprzedać. No chyba, że nikt nie chce mi dać takich pieniędzy ile ja wiem, że jest to warte. Wówczas tego obrazu nie sprzedam. Zostawię go dla siebie. Na razie takim obrazem jest „Mała bitwa pod Grunwaldem”.

Dotarliśmy do Twojego najbardziej znanego obrazu, który teraz pokazywany jest na Zamku Golubskim. Skąd pomysł, aby poważyć się na matejkowe dzieło?100
To były dwie drogi. Chciałem zrobić coś tak trudnego, aby się bardziej dowartościować i jednocześnie się sprawdzić w tworzeniu. To nie dało mi efektu spełnienia, że już wszystko umiem. To nieprawda. To był etap w mojej twórczości. Cieszę się bardzo, że ten pomysł został zrealizowany. Powtarzam każdemu, że chciałbym być uczniem Matejki.

Może przyjść taki moment, że pojawi się bogaty kupiec, który zapragnie mieć takie dzieło. Co wtedy?
Miałem dwie koncepcje sprzedaży. Na początku chciałem, żeby obraz został sprzedany zagranicę, gdyż dzięki temu uzyska lepszą cenę. Później pojawiły się myśli – jednak nie. Niech lepiej zostanie w kraju. Tu też pojawia się dylemat. Wolałbym, aby obraz nabyła instytucja kultury bądź jakiś kolekcjoner, który co jakiś czas, pokazywałby swoją kolekcję. Nie chciałbym, aby dzieło zniknęło w zamkniętych czterech ścianach.

2015.09.19 KATOWICE PIKNIK OLIMPIJSKI OLIMPIJSKIE POZEGNANIE LATA N/Z MARCIN LIJEWSKI FOTO LUKASZ LASKOWSKI / PRESSFOCUS

Wielu artystów traktuje sztukę jako pewnego rodzaju terapię. Też malując czujesz ulgę, że uwalniasz emocje? To musi z Ciebie wyjść. Inaczej będziesz dosłownie chodził po ścianach.
Jako artyści czujemy, że emocje w nas zawarte muszą w jakiś sposób wypłynąć.  W tym miejscu przywołałbym naszego wielkiego kompozytora, Fryderyka Chopina. Jego dusza się miotała nim wszystko ułożył w nuty, w spójną kompozycję. Powstałe wspaniałe utwory znane na całym świecie. Twórcy posiadają wielki ładunek energii. W moim przypadku wychodzi to na płótno lub deskę, bo i tak też się zdarzało.  Być może w przyszłości stworzę pracę przestrzenne.

Niedawno głośny był projekt Muzeum Utraconego. Jaką widzisz w nim rolę dla malarzy i rzeźbiarzy?
Uważam, że samo muzeum powinno określić jakie są potrzeby. Taka oferta mogłaby zostać skierowana do artystów, którzy zechcieliby podjąć się rekonstrukcji tych dzieł. Co z tego skoro sam mogę namalować coś wielkiego i znanego? Musi pojawić mecenas, który to sfinansuje.IMG_0845

Taki projekt, jeżeli zostałby zrealizowany, to byłby bardzo medialny a jednocześnie ukazywałby jak wiele, jako kraj, straciliśmy z wielowiekowego dorobku kultury.
Do najmłodszego pokolenia dochodzi wiedza jaką wartością na skalę Europy i świata jest Polska. Przez kulturę i sztukę zawsze budowaliśmy nasz wizerunek. Polska romantyczna zapatrzona na piękno a z drugiej nowoczesna. W jednym zdaniu nie da się opisać co często bezpowrotnie straciliśmy.

Kanarek_od_srodka_tj51Czy znajdzie się drugi Wilhelm Sasnal? Przypomnijmy, że uznawany jest przez wielu krytyków za czołowego malarza swojego pokolenia. Jego obrazy osiągają ceny rzędu 400 tys. dolarów.
Właśnie – czy chcemy nim zostać czy też nie? Niektóre źródła sugerują, że nie jest to artysta na miarę historii sztuki. Niektórzy mówią, że trwa sezon na Sasnala. W takim kontekście na pewno nie chciałbym zostać drugim Sasnalem. Zauważmy jednak, że jego prace pokazują najsłynniejsze galerie świata i wystawy sztuki. Tą drogą chciałbym podążać. Niech sam czytelnik odpowie na to pytanie – czy chciałbym pójść w ślady wielkiego Sasnala.

Jakbyś zachęcił potencjalnych nabywców Twoich prac? Co oni dzięki temu mogą zyskać?
Nie chciałbym aby zabrzmiało to egoistycznie. Po prostu dostają część mnie lub innymi słowy otrzymują mnie w pigułce. Jeżeli ktoś pokochał twórczość, lubi się otaczać obrazami, to kupując moją pracę nie będzie zawiedziony.
Marek Skorupski

13217156_813770188724006_5709636486381351074_o